Najbardziej magiczny z magicznych Światów.
sobota, 28 listopada 2009
"Marina"

    „Marina” leżała w księgarni. W samym centrum, ułożona w idealną piramidę z kilkudziesięciu nowiuteńkich egzemplarzy. Zdawały się błyszczeć, ale nie nowością, lecz swoista magią i obietnicą tajemnicy. Wzięłam jedną – skromna, cienka, z szarym budynkiem na okładce i niepozornym żółtym napisem: ‘Marina”. Zafón robi swoje. Legenda tego pisarza sprawiła, że zamknęłam powieść dopiero po przeczytaniu. Wydawało mi się, że świat po prostu się zatrzymał, że jedyne, co było realne to Óskar, Marina, Michal… Barcelona tak żywa, że czułam zimno śniegu na dłoniach, który powoli opadał na ulice lat 80.

Opowieść o przyjaźni i tajemnicy – skrywanej przed wszystkimi. Czegóż trzeba więcej, do sukcesu?

    Nastoletni Óskar mieszka w szkole z internatem. Rodzice zajęci podróżowaniem po świecie, nie zabierają go nawet na święta. Największą przyjemnością są dla chłopca popołudniowe spacery po sennej Barcelonie. Szczególnie upodobał sobie dzielnicę opuszczonych arystokratycznych willi.

    Pewnego dnia wchodzi do jednej z nich i wystraszony czyjąś obecnością ucieka wraz ze złotym zegarkiem w ręce. Po kilku dniach przychodzi skruszony, aby go zwrócić. I tak poznaje Marinę i jej ojca. Rodzi się między nimi przyjaźń i zaufanie – prawdziwie rodzinna atmosfera. Dziewczyna zaprowadza Óskara na zapomniany cmentarz. W każdą ostatnią niedzielę miesiąca przychodzi na niego dama w czerni. Kim jest? Postacią z przeszłości. Czego pragnie? Szczęścia. Jak wpłynie na losy Mariny o Óskara? Przeczytajcie sami. Magia tej książki bije od niej z każdego slowa, bo słowa mają magiczną moc. Mogą przemieniać ludzkie serca, a co za tym idzie, cały świat.

Polecam.

Wasza M.

p.s. Oto kilka słów z „Mariny”:

„Ludzie nie powinni się bawić w Pana Boga.”

„czasami to, co najbardziej prawdziwe, dzieje się tylko w wyobraźni. Wspominamy tylko to, co nigdy się nie wydarzyło.”

„Gdyby ludzie zastanawiali się nad jedną czwartą tego, co mówią, świat byłby rajem.”

Przepraszam za długą nieobecność. Czasami zapominam, że świat biegnie jak szalony i większość czasu zajmuje mi dobiegnięcie do obecnego stanu rzeczy…

12:48, kocham-ksiazki , obyczajowe
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 12 października 2009
"Ono"

    „Ono: to bardzo smutna lektura. Czytając tę książkę, prawie zupełnie zapomniałam jak się uśmiecha. Wprawiała mnie w tak fatalny nastrój, że co chwilę miałam ochotę ją odłożyć. Dlaczego więc czytałam dalej? Dlaczego nie zrezygnowałam? Nie wiem, nie potrafię Wam odpowiedzieć. Może spowodowane to było rozpaczliwą nadzieją szczęśliwego końca, odmiany podłego losu – nie wiem. To piękna książka – głęboka, przejmująca, przerażająca – ale piękna.

    Dziewiętnastoletnia Ewa mieszka z rodzicami i młodszą siostrą w małym miasteczku, w którym nic się nie dzieje. Jej życie rodzinne podporządkowane jest jedynemu znanemu matce dziewczyny bogu – telewizorowi. Ojciec, były muzyk, to cichy człowiek, który już się poddał. Przestał walczyć o swoje marzenia. Owładnięta tą beznadziejnością życie i znikomą perspektywą na poprawę losu Ewa, coraz szybciej zaczyna się zniechęcać do wszystkiego.  

    Gdy w Sylwestra tuż przed nowym Millenium „daje się zaciążyć”, wydawać by się mogło, że przekreśla całkowicie szansę na odbicie się od dna. Zaczyna się walka dziewczyny z własnym sumieniem i rodzicami, co zrobić z  problemem, jakim była niechciana ciąża. Ewa, nie bacząc na konsekwencję, postanawia urodzić dziecko i zaczyna zupełnie nowe życie. Tłumacząc Jemu, dlaczego warto przyjść na świat, sama odkrywa jego wartość i istotę człowieczeństwa.

    Dziewczyna rozpoczęła dziewięciomiesięczną lekcję, podczas której uświadamia sobie wiele rzeczy. Mimo że jej iloraz inteligencji pozostawia wiele do życzenia, jak i członków rodziny i przyjaciół, Ewa pokazuje, że nie to jest najważniejsze. Prostymi słowami zachęca Ono i siebie do myślenia, zadawania pytań zrozumienia, odkrywania pragnień i istoty życia na ziemi. Jest serdeczna, otwarta, trochę zagubiona, a przede wszystkim dobra. Nie sposób nie polubić i nie wspierać. Tak, myślę, że czytałam tę książkę z sympatii do Ewy, do jej walki i do Ono.

     To jedne z jej przemyśleń: „Jak mam opisać dziecku świat? Ten doby i mądry świat? Ten, na którym warto się pojawić? Przecież musi być i taki. Musi być. Kto pomoże mi go znaleźć?”

Naprawdę polecam.

Wasza M.

P.s. Przepraszam, że tak długo nie pisałam, nie mam wytłumaczenia…

17:12, kocham-ksiazki , obyczajowe
Link Komentarze (5) »
niedziela, 04 października 2009
„Życie na drzwiach lodówki”

    „Życie na drzwiach lodówki” to niesamowicie wymowna powieść napisana w formie notatek, jakie zostawiają sobie Clarie i jej matka. Wzruszająca,  do głębi poruszająca charakterystyka bolesnych relacji, w których przecież wszyscy żyjemy.  Główne bohaterki, których codzienną korespondencję czytamy, są zabiegane, bez chwili czasu dla siebie, w najlepszym wypadku mijają się w drzwiach. Lodówkowa korespondencja to czasami lista na zakupy a innym razem głębokie tęsknoty i pragnienia, których nie zdążyły sobie przekazać. Relacja matki z córką, rodzica z dzieckiem – chyba najtrudniejsza w jakiej kiedykolwiek się znajdziemy. Pełne niejasności, niedomówień – żadne nie są idealne.

    Alice Kuipers niesamowicie dosadnie kreśli prawdziwą rzeczywistość, szczególnie ważną, gdy pewnego dnia mama Clarie wyczuwa u siebie niewielkiego guzka. Ta książka to z pewnością Coś. Daje do myślenia każdemu, bo i jest dla każdego. Przecież wszyscy zostawiamy sobie notatki w kuchni… Ważne, by nie były one jedyną formą komunikacji na jaką stać nas z najbliższymi. Bo czas nie będzie na nas czekał.

   Bardzo polecam.

   Wasza M.

p.s. Muszę się Wam pochwalić:) Notka o „Marzycielce z Ostendy” dostała miano recenzji na weekend serwisu „Czytanie nie szkodzi”:)

17:43, kocham-ksiazki , obyczajowe
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 14 września 2009
"Lalka"

   Ostatnio większość czasu przeznaczonego na czytanie poświęciłam „Lalce” B. Prusa.  Gdy zobaczyłam te trzy tomiska, to myślałam, że umrę. Pytanie pierwsze kiedy ja TO przeczytam, i zaraz pytanie drugie – czy ty nie masz ciekawszych „lektur” na półce? Po sprawdzeniu plusów i minusów tego przedsięwzięcia zaczęłam ją czytać. I muszę Wam powiedzieć, że nie żałuję.

    Zdaję sobie sprawę, że teraz w Internecie znajdziecie sto milionów różnych opracowań, streszczeń i co gorsza – zakończenie książki, jednak ja Wam powiem – warto do niej zajrzeć. Cokolwiek by nie mówić, Prus miał naprawdę świetny pomysł na fabułę i wcale go nie zmarnował. Opowiedział wspaniałą historię życia w XIX wiecznej Polsce, toksycznej miłości, powiązań klasowych, reguł jakimi kierowali się ówcześni ludzie i właściwie prawie wcale mnie nie zanudził. Autor nie żałuje humoru i ironii. Jest niezwykle biegły we wszystkich dziedzinach życia i z prawdziwym talentem wplata je do swojej powieści. Zna obyczaje wszystkich warstw społecznych, obserwator idealny.

    Naprawdę polecam. Jeżeli najdzie Was myśl, na czytanie lektur czy to do szkoły, czy kiedyś tam, to „Lalka” nie powinna Was odrzucić.

  Pozdrawiam serdecznie.

  Wasza M.

18:38, kocham-ksiazki , obyczajowe
Link Komentarze (2) »
środa, 09 września 2009
"Małe dzieci"

     „Małe dzieci” to z pozoru sielankowa powieść o mało miasteczkowym życiu. Spokojne i aż do bólu przewidywalne losy bohaterów, nie wróżą nadciągającej burzy. Głównymi bohaterami jest kilkoro rodziców, którzy spotykają się na placu zabaw. Mimo że reprezentują całkiem inne rodzaje charakterów i wartości, pragną jednego – dobra dzieci. Podczas gdy ich pociechy bawią się beztrosko, oni wymieniają między sobą słowa, zamieniające się w gadki o przepisach, przedszkolach, kryzysie czy bezpieczeństwie. Totalnym przewróceniem się ich świata do góry nogami, możemy nazwać pojawienie się mężczyzny oskarżonego o pedofilię. Grzeczny, miły i skromny zamieszkuje niedaleko placu zabaw.

   Ciekawie zostaje ukazane zachowanie dorosłych – rodziców jak i stróżów prawa, którzy dla dobra swoich dzieci, są w stanie przeobrazić się w prawdziwe bestie. Zdawać by się mogło, że poznaliśmy ich dobrze, jednak to wydarzenie powoduje w nich zmianę o 180 stopni. A co z tego wyniknie przeczytajcie sami.

   Polecam.

   Wasza M.

09:15, kocham-ksiazki , obyczajowe
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 września 2009
"Poczekajka"

    Na „Poczekajkę” czaiłam się już od dawna. W końcu, gdy nadszedł pierwszy września, smutny czas wkroczenia w klasę maturalną, postanowiłam się pocieszyć i zabrałam ją do domu. Okładkę zdobi napis, że jest ona dla miłośników „Ani z Zielonego Wzgórza”. Hm… Coś w tym jest, jednak to za dużo powiedziane. „Poczekajka” do sagi o Ani Shirley nawet się nie umywa, ni mniej to urocza książka. Zabawna, lekka i śmieszna, o słońcu, kwiatach i świecie, owiana tajemniczą aurą magii i pozytywnie nastrajająca do życia. Zobaczcie jak się zaczyna: „Domek koloru serca margerytki, zanurzony w słonecznym, letnim popołudniu, zdawał się drzemać. Półprzymknięte okiennice sprawiały wrażenie opadających sennie powiek. Pszczoły, polatujące nad słodkoróżowymi kwiatami pnących róż, nuciły tylko sobie znaną mantrę.(…) Było letnie pachnące miodem popołudnie…”.

    Główną bohaterką jest Patrycja, lekarz weterynarii, która wyprowadziła się z tętniącej życiem, dusznej Warszawy, na wieś, by tam zamieszkać w Chatce Wiedźmy i objąć posadę w ZOO. Spotyka nowych przyjaciół i jak na marzycielkę przystało – czeka na prawdziwego księcia z bajki.

    Polecam. Wasza M.

18:35, kocham-ksiazki , obyczajowe
Link Komentarze (3) »
piątek, 10 lipca 2009
"Diabeł ubiera się u Prady"

Przeczytałam tę książkę, ponieważ spodobała mi się okładka. Po zapoznaniu się z recenzją, miałam nadzieję, że to raczej „fajna” lekturka. Lekka, zabawna i bez żadnych filozoficznych przemyśleń. I taka właśnie była. Niestety nie tylko taka. Oprócz wyżej wymienionych walorów, „Diabeł ubiera się u Prady” jest po prostu nudna. Niesamowicie się dłuży, miejscami nie maiłam pojęcia o co autorce chodzi, w danym opisie czy scence. Miała naprawdę niezły pomysł, czasami mnie rozbawiła.

Główna bohaterka, to dziewczyna z małego miasteczka, która przybyła do Nowego Jorku, by zostać dziennikarką. Trafia jej się okazja bycia asystentką redaktorki „Runway’a”, najbardziej prestiżowego pisma o modzie. Jeżeli przez rok uda jej się zadowolić szefową, będzie miała otwarte drzwi do każdego pisma w NY. Mimo że Andrea nie ma najmniejszego pojęcia o stylu, postanawia skorzystać z okazji. Kto by tak nie zrobił? Właśnie ten rok jest opisywany w powieści. Zdecydowanie bardziej polecam film, z genialną rolą Meryl Streep. Książka ma na pewno wartość dla osób interesujących się modą z najwyższej półki, to kopalnia informacji o korporacjach, pokazach i szyku.

Pozdrawiam Was serdecznie!

Wasza M.

19:20, kocham-ksiazki , obyczajowe
Link Komentarze (1) »
niedziela, 05 lipca 2009
"Historia miłości"

W „Firminie”, zaraz na pierwszych stronach, jest napisane, dlaczego początkowe słowa książki są ważne. Od nich zależy, jak czytelnik przyjmie daną powieść, jej charakter oraz powodzenie. "Historia miłości” zaczyna się tak: „Kiedyś ktoś napisze twój nekrolog. Jutro. Albo pojutrze.” Dobre, prawda? Cała opowieść pisana jest właśnie w takim klimacie, refleksyjno – obyczajowym.
To historia urodzonego w Polsce Żyda, który po II WŚ wyjechał do USA, by odnaleźć swoją jedyną miłość. On sam jest narratorem, co czyni z książki naprawdę niezłą lekturę. Bez cenzury przekazuje nam swoje życie: opowieści smutne, tragiczne, śmieszne nudne i te porywające. Poznaje nas ze swoimi przyjaciółmi oraz nieznajomymi. Autorka kreując bohatera, o tak zbudowanej filozofii życia, pokazuje, że nic nie dzieje się bez przyczyny i że każda rzecz ma znaczenie. Naprawdę polecam.

Wasza M.
p.s. Czy w Polsce też są takie upały?? Lecę do Amsterdamu, więc napiszę dopiero w czwartek. Trzymajcie się i dużo czytajcie!!:)

20:08, kocham-ksiazki , obyczajowe
Link Komentarze (1) »
piątek, 03 lipca 2009
"Gotowi na wszystko"

Rich ard Glover po obejrzeniu popularnego serialu „Gotowe na wszystko”, doszedł do wniosku, że to wcale nie jego bohaterki są zdesperowane, ale ich partnerzy. Kobiety te bowiem są nienagannie ubrane i uczesane, ale i zawsze znajdą wyjście z każdej sytuacji. Autor w swojej autobiograficzne powieści „Gotowi na wszystko”, nie tylko udowadnia, że to mężczyźni są w gorszej sytuacji w dzisiejszym świecie, ale robi to ze specyficznym poczuciem humoru i dużą dozą ironii.

Powieść zbudowana jest według metody skojarzeń: Glover pisze w jednej chwili o salonie, by w następnej przejść do świąt w nim się odbywających. Pokazuje jak zagubiony może być mężczyzna, mając w domu sto milionów różnych najdziwniejszych sprzętów i wiecznie zmieniającą nastrój żonę. Krytykuje telewizję, która, jego zdaniem, robi ludziom wodę z mózgu, a na telezakupach człowiek potrafi nawet kupić dodatkową teściową. Autor mieszka w Australii, jednak nie wśród kangurów i Aborygenów, lecz w dużym i cywilizowanym mieście. Nie lubię tego słowa, ale na tę pozycję najbardziej pasuj mi określenie ‘urocza’.

Polecam.

Wasza M.

17:40, kocham-ksiazki , obyczajowe
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 08 czerwca 2009
"Firmin"

    „Oto wzruszająca i czuła opowieść o nas, o namiętnych czytelnikach, i o tym, jak czytając jesteśmy w stanie przekroczyć wszystkie granice. Także granice gatunku, jak to robi niezwykły bohater tej książki.” Właściwie Olga Tokarczuk, autorka powyższych słów, nie pozostawia mi zbyt wiele do dodania.

     „Firmin” to powieść o książkach i ich namiętnym czytelniku, dla którego nie są istotne żadne przyziemne koleje losu. Brak znajomości ojca, matka alkoholiczka, zdemoralizowane rodzeństwo. Nie jest ważne nawet to, że ona sam jest szczurem. Inteligentny, o duszy romantycznego samotnika, Firmin, przyszedł na świat w antykwariacie. I bynajmniej nie dlatego, że to zaplanowano. Jego przygoda z literaturą zaczęła się od tego, że było jej mnóstwo w domu szczurka – pożerał ją. Dosłownie. Gdy trochę podrósł, to przed konsumpcją czytał to i owo. I tak ten z pozoru nic nie znaczący gryzoń, zabiera nas w podróż ku Dostojewskiemu, Strindbergowi, Defoe, Dickensowi czy Bronte.

    Tak jak lubię, autor wykreował świat na bazie sarkazmu, w którym bohaterami są podobne ludziom szczury – hipokryci niezdolni do okazywania szacunku czemukolwiek.

   Polecam.

    Wasza M.

17:14, kocham-ksiazki , obyczajowe
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3

Liczniki na stonę
Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl